piątek, 11 sierpnia 2017

"LION. DROGA DO DOMU"- EMOCJONUJĄCY WYCISKACZ ŁEZ

Gdy tylko zobaczyłam zwiastun "Lion. Droga do domu", domyśliłam się, że ten film doprowadzi mnie do płaczu. Powstał na podstawie książki, a właściwie autobiografii Saroo Brierley'a. Jest to zatem prawdziwa historia. 
5-letni Saroo wybrał się z bratem w nocy do pracy. Zmęczenie sprawiło jednak, że został na stacji kolejowej. Obudził się, a jego brata jeszcze nie było. Zniecierpliwiony, przestraszony zaczął go szukać. Schował się w pociągu i zasnął. Otworzył oczy dopiero w Kalkucie i zupełnie nie wiedział, co robić. Walczył o przetrwanie. Cudem trafił do rodziny adopcyjnej w Australii. Jego życie zupełnie się odmieniło, tym bardziej, że zastępczy rodzice dali mu wiele ciepła i miłości. 
Przenosimy się o 25 lat do przodu i bohater jest już mądrym, dorosłym mężczyzną z życiowymi sukcesami. Wspomnienia i chęć poznania prawdziwej rodziny nie dają mu spokoju. Postanawia za wszelką cenę znaleźć swój dom. Pomagają mu w tym mapy Google. ;P Cóż byśmy zrobili w dzisiejszych czasach bez internetu? 

Dla mnie ten film nie ma wad. Nie wiem jak to jest w przypadku książki, ale myślę, że jeśli jest w połowie tak dobra jak ekranizacja to warto ją przeczytać. Jeśli czytaliście, to piszcie swoje opinie w komentarzach!
Wszystko jest znakomicie dograne- piękne kadry, muzyka. Płynne prowadzenie kamery i stworzenie niesamowitego klimatu sprawia, że gubimy się razem z bohaterem. Nie sposób nie pochwalić znakomitej gry aktorów. Dev Patel przepięknie przekazał wszystkie emocje. Właśnie emocjonalność tej produkcji wbija widza w fotel. Wzruszenie i potok łez gwarantowane! Film zwraca także uwagę na istotne tematy- częstych zagubień dzieci w Indiach, trudnej adopcji. Uczy nas, jak ważny jest dom i rodzina. 

Koniecznie musicie poświęcić swój czas na jego obejrzenie. Nie pożałujecie, zostanie w waszych głowach na długo. Ambitne, mądre i piękne kino. Oby więcej takich filmów. 

Serce zawsze zaprowadzi do domu! <3

czwartek, 10 sierpnia 2017

WIELKI POWRÓT AVICII'EGO, MUZYCZNE NOWOŚCI OD P!NK, EDA, CHARLI XCX I INNYCH

Rok temu Avicii ogłosił koniec kariery. Bez muzyki nie mógł jednak żyć i powrócił. Dziś w sieci pojawiła się jego nowa EP-ka. Stylistycznie artysta się nie zmienił  i utrzymał znakomity poziom. Tym razem współpracował m.in. z Ritą Orą. Uwielbiam wszystkie piosenki, nie może zabraknąć ich na imprezach na pożegnanie wakacji.



Dzisiaj także nową piosenką zaskoczyła nas P!nk


"Instructions" mnie nie kupiło, ale to piosenka idealna do tańczenia.


Pozytywna energia- to lubię! Ed <3









"Boys" -nareszcie kobiety mają teledysk, który cieszy ich oczy ;)


Zmieniamy klimaty:



"Z miasta"- idealne na wyciszenie! :)

wtorek, 8 sierpnia 2017

CZY "ZŁY ROMEO" PODBIŁ MOJE SERCE?- RECENZJA KSIĄŻKI LEISY REIVEN

Któż nie zna historii Romea i Julii? Połączyła ona bohaterów książki "Zły Romeo"- Cassie i Ethana. Zagrali główne role w sztuce teatralnej. Już na przesłuchaniach czuć było między nimi chemię. Miłosne sceny, które odgrywali zbliżyły ich jeszcze bardziej. W pewnym momencie aktorstwo zeszło na drugi plan. Bohaterowie bronią się jednak przed uczuciem. Ethan nie jest grzecznym chłopcem i Cassie doskonale o tym wie. 

W książce przeplatają się dwie historie- ta z czasów szkoły teatralnej, przedstawienia "Romeo i Julia" oraz ponowne spotkanie bohaterów po latach. Poznajemy je stopniowo, co jest bardzo intrygujące, ponieważ nie wiemy, co takiego złego zrobił bohater, że Cassie nie potrafi mu przebaczyć. 

"Nie da się odnaleźć miłości tam gdzie jej nie ma,ani ukryć jej tam gdzie naprawdę istnieje."

Sam pomysł był bardzo dobry i początkowo naprawdę zachwycałam się tą pozycją. Cudna okładka. Bohaterowie są ciekawie przemyślani, autorka pisze z humorem. Potencjał nie został wykorzystany. W pewnym momencie historia staje się dość infantylna, a bohaterowie i dialogi strasznie płytkie. Jest dość dużo scen erotycznych, dlatego jest to z pewnością lektura dla nieco starszych nastolatek, ale są napisane całkiem ze smakiem. 
Nie kupiłam uczucia, które połączyło bohaterów. Nie czułam ani krzty romantyzmu.Wszystko było takie sztuczne. Bardzo rozczarowało mnie zakończenie. Da się przeczytać ją w jeden przyjemny wieczór, ponieważ ma kilka zalet i znajdzie swoje zwolenniczki. Jeśli szukacie czegoś bardzo niezobowiązującego, lekkiego, do poleżenia na leżaku- to jest to książka właśnie dla Was! Nie oczekujcie jednak za wiele. Wtedy na pewno się nie rozczarujecie. 

"Czasami otaczamy się murem nie tylko po to, by nie dopuszczać do siebie innych, ale i po to, by się przekonać, komu zależy na nas na tyle, by zechciał go zburzyć."

W najbliższym czasie premiera drugiej części- "Zła Julia".
 

wtorek, 1 sierpnia 2017

TACO HEMINGWAY Z NOWĄ EP-KĄ, FENOMEN QUEBONAFIDE, KALI X PAWBEATS

Taco Hemingway wypuścił nową EP-kę "Szprycer". Poprzednie albumy były wielkim sukcesem i Taco wyrobił sobie swój własny styl. "Szprycer" jest krokiem do przodu i artysta eksperymentuje. Niestety, spotkał się z dość dużą krytyką. Dla mnie album może i nie jest wielkim hitem, ale słucham go z przyjemnością i "taki" Taco też mi się podoba. Zgadzam się jednak, że przedobrzono z autotune i momentami jest to denerwujące. Przesłuchajcie sami i napiszcie, co sądzicie o nowym stylu rapera. Całą EP-kę znajdziecie na YouTube.




Quebonafide to mam wrażenie obecnie jeden z najczęściej wpisywanych wyrazów na YT w Polsce. Raper o tym pseudonimie stał się fenomenem i bije rekordy! Nie jestem wielką fanką rapu, ale czasem mam ochotę posłuchać czegoś z tego gatunku. Kilka piosenek tego artysty naprawdę urzekło mnie swoją oryginalnością, całkiem mądrymi tekstami. Quebonafide ma na siebie pomysł i konsekwentnie go realizuje. Aby nagrać album "Egzotyka" raper wiele podróżował. Każdy kraj stał się inspiracją do powstania jednego utworu.




Przede wszystkim chodzi o PRZEKAZ! 

Kali x Pawbeats i ich teledysk do "Pacyfki" wzruszają...




niedziela, 30 lipca 2017

"UCIECZKA W MILCZENIE"- NAJLEPSZA ROLA KRISTEN STEWART?

Jeśli myśleliście, że najlepsza rola Kristen Stewart to Bella w "Zmierzchu" to najwidoczniej nie oglądaliście jeszcze "Ucieczki w milczenie". Przekonajcie się, że kreacja pogrążonej w depresji nastolatki Melindy bije Bellę o głowę.

Fabuła filmu jest bardzo prosta i nie znajdziecie wielu zwrotów akcji. Melindę poznajemy jako nieśmiałą i samotną nastolatkę. Jeszcze rok temu jej życie wyglądało zupełnie inaczej- przebojowa, popularna. Wszystko zmieniło się za sprawą jednej z imprez. Melinda zadzwoniła na niej na policję, co przysporzyło dużo kłopotów jej rówieśnikom i została przez nich zlinczowana. Nikt nawet nie zastanowił się dlaczego to zrobiła, wszyscy uznali ją za donosicielkę. Jej przyjaciółki się od niej odwróciły. Melinda zaś popadła w milczenie i zamknęła się w sobie. Jaką tajemnicę ukrywa?

Film powstał na podstawie książki. Jest jednym z tych bardzo spokojnych, wyciszających, gdzie kamera powoli płynie. Przy tym wszystkim nie jest jednak nudny! Bardzo ciekawym zabiegiem są wspomnienia głównej bohaterki, dzięki którym stopniowo poznajemy jej przeszłość, a także największą tajemnicę. Jedyną wadą jest przewidywalność. Gdzieś już w połowie zaczynamy się domyślać, co tak właściwie się stało. Kristen Stewart genialnie wczuła się w rolę. Zupełnie się tego po niej nie spodziewałam. Film jest z 2003 roku, więc aktorka była wtedy bardzo młoda i nieznana, a zagrała bardzo dojrzale i świadomie. To ambitne i mądre kino. Porusza ważne tematy. My sami jak i ludzie wokół nas często zamykamy się w sobie i odcinamy od świata, a to nie jest dobra postawa i do niczego nie prowadzi- o czym przekonuje nas Melinda. 

"Ucieczka w milczenie" nie jest lekkim filmem, ale z pewnością skłoni Was do refleksji, wzruszy. Polecam! :)

niedziela, 16 lipca 2017

"CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE" MAGDY WITKIEWICZ IDEALNĄ KSIĄŻKĄ NA LATO!

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" bardzo mile mnie zaskoczyły, mimo iż już na wstępie oczekiwałam od nich dużo. To moja pierwsza książka od Magdy Witkiewicz i już wiem, że z pewnością nie ostatnia. Z autorką spotkałam się na Warszawskich Targach Książki. Jest przemiłą, otwartą i uśmiechniętą osobą. Przepadłam w świecie, który stworzyła.

Muszę przyznać, że "Czereśnie..." zahipnotyzowały mnie swoją okładką. Czyż nie jest piękna? Należą do gatunku literatury kobiecej, ale z pewnością nie jest to typowy romans.

"Czasem tak w życiu bywa. Że coś lub ktoś, kto wydawał nam się fascynujący, nagle jest rozczarowaniem"

Główną bohaterką jest Zosia- młoda pani architekt. Z początku poznajemy historie jej młodości, relacji ze starszą panią Stefanią, która staje się jej najbliższą przyjaciółką, pierwszych zauroczeń. Rozczarowana miłością Zofia na życiowym zakręcie otrzymuje spadek i przeprowadza się do willi w Rudzie Pabianickiej. Już pierwszego dnia poznaje jej mieszkańców, w tym czarującego Szymona, z którym z czasem łączy ją coraz więcej. Ściany willi skrywają tajemnice jej dawnych właścicieli, które Zosia stopniowo odkrywa. Czy w Rudzie odnajdzie szczęście i długo wyczekiwany spokój? I czy odnajdzie swoją drugą czereśnie? Opowieść o miłości, a przede wszystkim podejmowanych decyzjach i przeszłości, która ma na nas znaczący wpływ.

W książce znajdziemy tak naprawdę dwie historie. Oprócz tej Zosi autorka stopniowo wprowadza nam opowieść o dawnych właścicielach willi. Bardzo mnie to zaintrygowało. Odkrywanie tajemnic krok po kroku było naprawdę ciekawe. A historia dawnych mieszkańców nie raz wprawi Was w dreszcze.

Bohaterów nie sposób nie lubić. Styl Magdy Witkiewicz bardzo przypadł mi do gustu. Lekkość sprawia, że czyta się błyskawicznie. Z tego powodu jest to idealna pozycja na lato. Dialogi są naturalne, nieprzerysowane. Przede wszystkim to książka inna niż wszystkie, ponieważ pisana z prostym, aczkolwiek oryginalnym pomysłem. Połączenie przeszłości z teraźniejszością było genialnym rozwiązaniem. Książkowy świat otacza magia! Czytelnik pragnie przenieść się w te malownicze miejsca. Historia ma także bardzo mądre przesłanie, które łączy wszystko w całość. 

"Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha-rozkwita."

Serdecznie polecam! "Czereśnie..." umilą letni, upalny dzień. :)

piątek, 7 lipca 2017

STWÓRZ LEGENDĘ!- RECENZJA "PROMYCZKA" KIM HOLDEN

Z Kim Holden miałam przyjemność spotkać się przez krótką chwilę na Warszawskich Targach Książki. Zdobyty na "Promyczku" autograf  bez wątpienia uprzyjemniał czytanie. Książka nie jest wcale romansidłem, jak można by stwierdzić po przeczytaniu opisu fabuły. To smutna historia, która daje jednak nadzieję. 

Główna bohaterka Kate wiele w życiu przeszła. Zawsze był przy niej niezastąpiony przyjaciel Gus, który marzy o muzycznej karierze. Dziewczyna wyjeżdża na studia, gdzie poznaje tajemniczego Kellera. Kate także ma tajemnicę, którą autorka do pewnego momentu skrywa nawet przed samym czytelnikiem i która złamie mu serce, przysporzy wiele łez. Czy odważą się na miłość mimo świadomości nadchodzącego cierpienia?

"Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach."

"Promyczek" jest dość długą lekturą, którą czyta się jednak w bardzo szybkim tempie za sprawą świetnego stylu pisania Kim Holden. W roli narratora występuje zarówno Kate jak i Keller, co wiele wnosi do fabuły. Bohaterów nie sposób nie pokochać, także tych drugoplanowych. Kate jest osobą, którą każdy podziwia, którą każdy chciałby być. Jest mądra, zabawna, zaraża pozytywną energią wszystkich wokół i nie traci pogody ducha, o czym świadczy przezwisko "Promyczek".  Momentami wydaje się być tak idealna że aż nierealna.

To bardzo mądra opowieść o miłości, poświęceniu, marzeniach, ale także cierpieniu, śmierci. Wzrusza, doprowadza do łez i rozrywa serce, ale potrafi także rozbawić i rozbudzić nadzieje. Kim Holden przedstawia prawdziwe życie, bez cukierkowej ściemy. Abyśmy zżyli się z bohaterką, utożsamili z nią pierwsza część książki to po prostu opis codziennych dni nastolatki na studiach. Z tego powodu pierwsze rozdziały mogą zniechęcać i wydawać się być nużące- jedyna wada tej lektury. Warto jednak dotrwać do samego końca, bo jest pełen emocji i potrzeba do niego paczki chusteczek. 

"Jesteście dzielni…
A teraz idźcie… stwórzcie legendę!
To rozkaz.
Zróbcie to.
Proszę..."

Musicie przeczytać "Promyczka", ponieważ zmienia życie i sprawia, że zaczynamy doceniać chwilę. Autorka zostawia nas z hasłem "Stwórz legendę", co wcale nie jest łatwe w wykonaniu. Nie zapomnicie tej lektury! Rozdarła moje serce i momentami byłam zła na autorkę za takie zakończenie. Poza smutkiem zostawiła jednak na szczęście nadzieje, a postawa głównej bohaterki stała się dla mnie inspiracją. Już nie mogę doczekać się kolejnej części- "Gusa".

"Przeżywajcie każdy dzień, jakby był Waszym ostatnim. (...)Bądźcie spontaniczni. Życie ma zbyt wiele reguł, schematów i wymagań. Zmieńcie plany, by zrobić miejsce na zabawę."

czwartek, 29 czerwca 2017

NIEWIARYGODNA ENERGIA!- KONCERT ZESPOŁU LEMON

Od dawna czekałam na ten koncert! Z przyczyn niezależnych ode mnie wcześniej już dwa razy nie udało mi się dotrzeć na Lemon. W końcu zawitali do mojego miasta. Pod względem muzycznym, wokalnym to był najlepszy koncert na jakim byłam ( a trochę już ich było ;P ).

Zespół pojawił się na scenie punktualnie. Po jednej piosence pojawiły się problemy techniczne, mikrofon przestał działać. Igor Herbut zachował spokój i za wszelką cenę starał się usunąć usterkę. Organizatorzy nie spisali się jednak najlepiej i Lemon zszedł na kilkanaście minut ze sceny. Na szczęście potem już wszystko działało.

Zaśpiewali swoje najpopularniejsze utwory, najwięcej z najnowszej płyty "Tu". Igor Herbut ma genialny wokal, który na żywo brzmi jeszcze lepiej. Na moich poprzednich koncertach artystom zdarzało się fałszować, często nie można było zrozumieć śpiewanego tekstu. Igor jest w tym przypadku poza konkurencją. Szczególnie w utworach z najnowszej płyty jego głos nabiera siły, charyzmy. 


video

Cały zespół żyje muzyką i czuć jak bardzo się wczuwają. Rozsadzają scenę! Mają tak niesamowitą energię i zarażają nią. Między piosenkami Igor Herbut często rozmową nawiązywał kontakt z publicznością. Muzykę czułam całą sobą. Nie da się tego opisać! Musicie wybrać się na ich koncert. Jedyny minus to to, jak szybko zleciał mi ten czas. Chciałam jeszcze więcej! ;) Najbardziej nie mogłam doczekać się "Scarlett". Zespół genialnie wykonał ją po ponownym wywołaniu na scenę. 

Podtrzymuję opinię, że Lemon to jeden z najlepszych polskich zespołów. Koncerty są na to dowodem. 
video




piątek, 2 czerwca 2017

RECENZJA "EVERYTHING, EVERYTHING"- CZYTANIE W ORYGINALE VS. POLSKIE TŁUMACZENIE

Gdy tylko zobaczyłam zwiastun filmu "Ponad wszystko" (polska premiera 09.06), wiedziałam, że jak najszybciej muszę przeczytać książkę. Nie do końca spodobało mi się polskie wydanie, ponieważ nie oddaje według mnie klimatu tej historii. Z tego powodu zamówiłam tę lekturę w języku angielskim. Nicola Yoon zawładnęła moimi emocjami. 

"Everything, everything" to opowieść o osiemnastolatce Maddy, która z powodu rzadkiej choroby nie wychodzi z domu. Ma alergię absolutnie na wszystko. Jedyni osobami z jakimi się widuje są jej mama, pielęgniarka, nauczyciel. Wszystko się zmienia, kiedy do sąsiedniego domu wprowadza się jej rówieśnik Olly. Już od pierwszego wejrzenia serce Maddy zaczyna szybciej bić. Mamy XIX wiek, więc bohaterowie nawiązują z początku internetową znajomość. To im jednak nie wystarcza, a Maddy dochodzi do wniosku, że jej życie nie może już tak dalej wyglądać, chce wreszcie wyjść na zewnątrz.

Książka jest bardzo krótka. Różni się jednak od innych pozycji kompletnie odmiennym sposobem narracji. Autorka przekazuje nam informacje nie tylko przez opisy, dialogi, ale także przez e-maile, rozmowy bohaterów na czacie, kartki z pamiętnika, obrazki, czy nawet fragmenty czytanych przez Maddy książek. To czyni "Ponad wszystko" oryginalnym, mimo iż sama fabuła nie jest zbyt zaskakująca i wciągająca. Lektura jest wspaniałym źródłem aforyzmów, życiowych sentencji. Niejednokrotnie mnie rozbawiła, ale też wzruszyła. To bardzo mądra i pouczająca opowieść z przesłaniem. Potrafi zaskoczyć! Naprawdę nie spodziewałam się takiego zakończenia. Był jednak pewien moment, w którym czegoś mi zabrakło i wydaje mi się, że autorka mogła wycisnąć jeszcze więcej. 

Fajne jest też to, że nie jest to kolejna słodka miłosna historyjka. Autorka bardziej skupia się na samej Maddy, jej życiu i tym, co jest potrzebne do szczęścia. Właściwie przez część książki Olly nawet się nie przewija, więc byłam tym bardzo zaskoczona, ponieważ spodziewałam się skupienia tylko na tematyce miłosnej.

Z początku obawiałam się czytania w języku angielskim. Prosty język i codzienne słownictwo sprawiły, że naprawdę przyjemnie się czytało. W pewnym momencie mózg po prostu się przestawia. Czytanie w oryginale wymaga jednak większego skupienia i czasu. Specjalnie przeczytałam także kilka rozdziałów w polskim tłumaczeniu. O dziwo nie zauważyłam zbyt wielkiej różnicy. Umysł inaczej odbiera informacje w ojczystym języku, są one bardziej płynne. Jak wiadomo oryginał to jednak oryginał i pewnych rzeczy nie da się tak dosłownie przetłumaczyć, dlatego zauważyłam kilka różnic znaczeniowych- jedne bardziej wpływały na sens wypowiedzi, inne mniej. 

Polecam czytanie w języku angielskim, ponieważ niewątpliwie bardzo rozwija! Jeśli macie jakieś obawy to "Everything, everything" ze względu na bardzo prosty język jest doskonałe do pierwszego czytania w oryginale.

Książka skradła moje serce! Już niedługo w kinach premiera filmu na jej postawie. Zapowiada się naprawdę świetnie.
Czytacie w oryginale? :)

Edycja (po obejrzeniu filmu):
Obawiałam się, że istota tej książki, jej mądrość zostaną zniszczone i zastąpione przez ckliwy romans. Nic bardziej mylnego. "Ponad wszystko" to film, który z wielką przyjemnością się ogląda. Piękny obrazek, idealny pod każdym względem. Dodatkowo niesamowity soundtrack. Nie byłabym przecież sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na świetny dobór utworów. Musicie wybrać się do kina! ;)

poniedziałek, 22 maja 2017

WARSZAWSKIE TARGI KSIĄŻKI 2017- MOJA RELACJA, SPOTKANIA Z AUTORAMI (M.IN. KIM HOLDEN)

Warszawskie Targi Książki to raj dla książkoholików. Panuje tam niesamowita atmosfera. Wykłady, spotkania z autorami, dużo promocji, antykwariaty i wiele więcej...Każdy znajdzie coś dla siebie.
Pierwszy raz brałam udział w tym wydarzeniu i z pewnością nie żałuję. Byłam na targach w sobotę 20 maja. Miałam 3 cele: spotkanie z Kim Holden (autorką m.in. "Promyczka"), zakup "Czereśnie zawsze muszą być dwie"
i dedykacja od ich autorki
Magdy Witkiewicz, dorwanie niesamowitych zakładek od Epikpage. Byłam przekonana, że nie uda mi się wszystkiego zrealizować, a kolejki do tych autorek będą zbyt długie... Czy zrealizowałam wszystkie cele? Czytajcie dalej..


W kwestiach organizacyjnych raczej nie mam się do czego przyczepić. Na targi przyjechałam kilka minut przed ich rozpoczęciem (dojazd z Dworca Centralnego jest bardzo dobry- autobusem 507 pod sam stadion), więc bezproblemowo można było kupić bilety wstępu. Już po kilkunastu minutach kolejka do kas ciągnęła się prawie na pół długości stadionu, więc raczej w następnych edycjach polecam zakup biletów przez internet. Niestety dość długo trzeba było czekać na samo wejście, ale szło to dość płynnie. Co prawda byłam przygotowana na większe tłumy, ale momentami naprawdę ciężko było się przecisnąć między stoiskami.

Przed stadionem rozlokowały się namioty Tanich Książek, na których można było upolować np. kryminały Agathy Christie za 5zł. Poziom -1 był strefą komiksową, mangową. Znajdowały się tam również antykwariaty. Stoiska wydawnictw, spotkania z autorami-wszystko to na poziomie 0.

Kolejka do Kim Holden była już strasznie długa tuż po rozpoczęciu targów. Postanowiłam więc, że rozejrzę się po stoiskach wydawnictw.
W międzyczasie mignęła mi Ewa Chodakowska, a także blogerka z Kulturalnej Szafy, Wojciech Cejrowski. Wydawnictwa nie powalały promocjami. Oscylowały one w granicach -20 do -30% i byłam tym trochę rozczarowana.


Moją uwagę przykuł ciekawie rozmawiający z młodymi ludźmi Michał Zawadka i wraz z koleżanką zatrzymałyśmy się przy jego stoliku na kilkanaście minut. Jest autorem książek z cyklu "Chcę być kimś!". Nie chwalił się przed nami swoją publikacją, nie wywyższał. Był bardzo sympatycznyi chciał przekazać nam chociaż cząstkę wiedzy, którą znajdziemy w jego poradniku. Zaciekawił nas i skłonił do zakupu.

Kolejka do Kim wciąż była długa, ale część osób wpychała się i ja też postanowiłam jakoś się wcisnąć. Po 30 minutach spotkałam się z autorką. Ma świetny styl, jest bardzo wyluzowana. Kompletnie inaczej ją sobie wyobrażałam. Przytulała się do wszystkich i widać było, że sprawiało jej to przyjemność. Nareszcie przydała mi się też znajomość alfabetu angielskiego, ponieważ poprosiła o przeliterowanie mojego imienia :P.


Następnie udałam się do Magdaleny Witkiewicz. Niesamowicie ciepłej osoby, która do każdego się uśmiechała i opowiadała żarty. Podczas krótkiej rozmowy okazało się, że tak samo mamy słabość do przepięknych okładek. Autorka była bardzo zdziwiona zainteresowaniem jej książkami i śmiała się, że musi zrobić zdjęcie długiej kolejki jako dowód.

Trafili mi się naprawdę niesamowici autorzy. Byli otwarci i nie traktowali czytelnika jak przedmiot. Każdy z nich rozmawiał, chętnie robił sobie zdjęcia, podpisywał się nie tylko autografem, ale także sentencją czy cytatem. Na szczęście nie funkcjonowało to na zasadzie: autograf i spadaj.
Nawet nie sądziłam, że jest to tak niesamowite przeżycie. Szkoda, że trwa tak krótko, bo mogłabym z nimi rozmawiać godzinami.

Właśnie o to chodzi na targach: o niesamowite 5 minut z ulubionym autorem, poznanie ciekawych ludzi! Lepiej kupić o wiele mniej książek, a poczekać kilkadziesiąt minut w kolejce. Taka okazja może się już przecież nie powtórzyć.
Moje zdobycze ;)

Nie zapomnę niesamowitego klimatu! Na targach wszyscy są dla siebie mili, pomocni. Nawet stanie w kolejce jest przyjemne, bo można pogawędzić o ulubionych książkach.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona, że postanowiłam wziąć udział w tegorocznych Warszawskich Targach Książki. Mam nadzieję, że uda mi się na nie dotrzeć także w następnych edycjach. Polecam wszystkim, ponieważ są to emocje nie do opisania! Po prostu musicie tam być. :)

Jeśli byliście na targach, to czekam na Wasze relacje w komentarzach...

czwartek, 18 maja 2017

POLSKA MUZYKA JEST DOBRA!- ZESPÓŁ BITAMINA, KAROLINA ARTYMOWICZ, NOWE UTWORY OD ANI KARWAN, ARKA KŁUSOWSKIEGO I MROZA

Wielokrotnie powtarzałam już na blogu, że polska muzyka jest dobra, potrafi zaskakiwać. Mamy naprawdę wielu świetnych artystów z różnych gatunków. Często są oni po prostu mało znani, a w radiu słyszymy tylko nudną komercję. Na szczęście powoli ulega to zmianie, chętniej szukamy utalentowanych perełek. Rynek potrzebuje oryginalnych muzyków, a także sami Polacy przywiązują coraz większą wagę do np. ambitnych tekstów. 

Ania Karwan podbiła moje serce w The Voice of Poland. Jej utwór "W prezencie" wciąż mnie wzrusza. W najnowszym "Mam Was" artystka próbuje czegoś nowego. Na początku piosenka nie do końca mi się podobała, ale po kilkukrotnym przesłuchaniu naprawdę ją polubiłam. Nie sądzę jednak, że jest to stylistyka, którą wokalistka powinna kontynuować. 

Arka Kłusowskiego słuchacze odkryli dopiero za sprawą serialu "Druga szansa", mimo iż kilka razy pojawiał się w muzycznych programach. Z "To już za nami" wystąpi w Opolu. Kocham jego mądre teksty!


Mrozu najnowszą płytą "ZEW" wiele zaryzykował, ale opłaciło się. Najnowsze utwory są bardzo intrygujące i ciekawe kompozycyjnie. To bardzo dojrzały album. "Szerokie wody" docenił nawet w swoim programie Kuba Wojewódzki.

Wczoraj Karolina Artymowicz podbijała serca widzów w finale "Idola", a już dziś ukazał się jej debiutancki utwór. Co prawda programu nie wygrała, ale jak widać świetnie sobie radzi. Ma na siebie pomysł. Zwycięzcą został Mariusz Dyba- znakomity technicznie, o bardzo zmysłowym głosie.

Karolina do tej pory śpiewała w zespole Create i mam nadzieję, że będzie kontynuowała ten projekt. Warto zapoznać się z ich twórczością.


Natalia Nykiel ma swój styl; jej nowy utwór "Spokój" z pewnością podbije listy przebojów.

Bitamina to moje nowe odkrycie. Ten zespół urzekł mnie prostotą, ale przy tym swoją wyjątkowością. Mają do siebie dystans. Ich piosenki, teksty potrafią mnie rozbawić, dają dużo pozytywnej energii. 



Na zakończenie LOREIN- spodoba się z pewnością fanom np. Myslovitz.

Słuchacie polskiej muzyki? Chętnie poczytam w komentarzach, czy znacie jakiś mało znanych, utalentowanych artystów.



piątek, 12 maja 2017

KULTURALNY MAJ- "THE CIRCLE.KRĄG", "SKAZANY NA ŚMIERĆ-SEQUEL", QUEBONAFIDE, WTK 2017,"PONAD WSZYSTKO"

Maj strasznie szybko mija, ale warto jak najwydajniej wykorzystać ten czas. Mam nadzieję, że pogoda będzie nas rozpieszczać. :) Zamieniamy ciepłe koce na ławkę w ogrodzie, bez zmian pozostaje oczywiście przyjemna lektura. W coraz to dłuższych nocach pochłaniamy kolejne odcinki ulubionych seriali. Brzmi jak plan idealny!

FILMY
Już teraz internet zawładnął naszym życiem, nie potrafimy obejść się bez Facebooka i Instagrama. Niedługo komputery będą kontrolowały każdą sferę życia, a prywatność przestanie istnieć.  Taką przerażającą wizję przyszłości zobaczymy w filmie "The Circle. Krąg". Główną rolę gra niesamowita Emma Watson, zatem trzeba obejrzeć choćby dla jej aktorskiego talentu.

Gwiazda "Nietykalnych" w filmie "Jutro będziemy szczęśliwi"- zabawnej, a także momentami wzruszającej historii. Kobieta, z którą główny bohater miał przelotny romans podrzuca mu dziecko. Z dnia na dzień musi zostać odpowiedzialnym ojcem.

SERIAL
W 2005 roku swoją premierę miał "Skazany na śmierć". Jego historia mnie wtedy wciągnęła i przez kilka lat oczekiwałam w niedzielę na nowy odcinek. W ostatnim 4. sezonu (jeśli jakimś cudem przez te kilka lat nie zdążyłaś/eś go obejrzeć, to skończ tu czytać; uwaga spojler) Michael zginął, a serial zakończono. Po 8 latach "Skazany.." powrócił w sequelu. Okazuje się, że Michael żyje i ukrywa się w więzieniu w Jemenie. Serial naprawdę wciąga i utrzymuje się na wysokim poziomie. Możecie oglądać go w piątki o 21:00 na Canal+.

MUZYKA
Kukulska odważnie! Takiej jej nie znacie ;)


Quebonafide to moje nowe odkrycie- intymny rap, mądre teksty <3


KSIĄŻKI
Wybieram się na Warszawskie Targi Książki, które odbędą się w dniach 18-21 maja. Już nie mogę się doczekać- wydawnictwa, promocje, spotkania z autorami! Spróbuje dostać się po dedykację od Kim Holden. Mam nadzieję, że kolejka nie będzie aż tak długa.
Z tej okazji w tym poście polecam Wam książki tej autorki. Ostatnio przeczytałam "O wiele więcej". To bardzo dojrzała pozycja. Seamus i Miranda pasują do siebie jak woda i ogień. On jest dobrym człowiekiem, dla niej liczy się tylko władza i pieniądze. Rozwodzą się i próbują zacząć wszystko od nowa. Seamus bierze pod opiekę trójkę dzieci i przeprowadzają się. Nowa sąsiadka wniesie do ich życia dużo miłości i nadziei. Wiem, że brzmi to bardzo infantylnie, ale dalszy ciąg historii wcale taki nie jest i bardzo zaskakuje. Byłam tym bardzo zdziwiona. To nie jest słodka i romantyczna opowieść, ale bardzo prawdziwa. Autorka porusza dużo problemów- gwałty, choroba, strach przed miłością, ślady przeszłości, uzależnienia. Tempo jest w miarę wolne, ale przez to bardzo przyjemnie się czyta. Dodatkowo do książki dołączona została playlista muzyczna. :)


Zakupiłam także "Promyczka" tej autorki. O nim jednak opowiem w oddzielnym poście. 

A NA POCZĄTKU CZERWCA:
9 czerwca w kinach premiera filmu "Ponad wszystko". Zakochałam się już w samym zwiastunie. Na powyższym zdjęciu widzicie książkę, na podstawie której powstał ten cudowny film. Zakupiłam ją w wersji angielskiej. Życzcie powodzenia w czytaniu w oryginale. :)


Miłego miesiąca! 







poniedziałek, 8 maja 2017

PAWEŁ PRZYBOROWSKI- INTRYGUJĄCY ARTYSTA Z POMYSŁEM

Uwielbiam artystów, którzy mają pomysł na siebie i nikogo nie kopiują. Paweł Przyborowski idzie swoją drogą i wnosi coś nowego na muzyczny rynek. Jeśli szukacie czegoś oryginalnego, to musicie posłuchać jego piosenek!

Niedawno wydał płytę "Śmiertelnie zdrowy", na którą składa się 8 utworów. Są one wynikiem ciężkiej pracy, ponieważ Paweł sam pisze teksty i komponuje muzykę. W dzisiejszych czasach wcale nie jest o to łatwo; coraz częściej artyście narzuca się tekst, bo istotna jest tylko sprzedaż i cyferki na koncie. 
Klimat płyty znakomicie oddaje już sama okładka. Nastrój tajemnicy, grozy utrzymuje się przez cały czas. 

Chwalę także wokal: lekko ochrypnięty, rockowy. Każdy utwór jest na swój sposób inny i ciekawy, a razem tworzą wspólną całość. 

"Już za długo patrzymy się w ściany
Na ulicy oddzielnie też
Sprzedajmy wspólne obrazy
I zostawmy resztę jak jest"

Płyta wciągnęła mnie do innego świata i jestem pewna, że z Wami zrobi to samo!





"Trochę mniej" to moja ulubiona piosenka. Wzrusza...

Jestem pewna, że o Pawle Przyborowskim jeszcze usłyszymy! Nabijajcie mu wyświetlenia, bo takich artystów trzeba wspierać. Nie łatwo jest się wybić. Bardzo cenię autentyczność, prawdziwość. Szkoda, że takie albumy są mało promowane w telewizji, radiu. Pawłowi gratuluję niewątpliwie udanej płyty i życzę wielu dalszych sukcesów i koncertów. Koniecznie posłuchajcie płyty i polubcie jego fanpage na Facebooku. :)


piątek, 28 kwietnia 2017

20 MUZYCZNYCH HITÓW OSTATNICH TYGODNI- M.IN. ZAYN, IMAGINE DRAGONS, DAEN LEWIS, SYML, MAROON 5

Dawno nie było posta o muzycznych nowościach, premierach. Dzisiaj przedstawiam playlistę wszystkich utworów, których najczęściej słucham w ostatnim czasie, a także tych które królują na listach przebojów. Mieszanka różnych gatunków, także z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. 

Daen Lewis urzekł mnie piosenką "Waves", usłyszaną w serialu "Riverdale".


Absolutna nowość od Imagine Dragons!


PREMIERY!!







Uwielbiam "Issues" za bardzo intrygujące brzmienie.


Syml z pięknym i wzruszającym utworem!


Maggie Lindemann to moje nowe odkrycie ;)




Seriale są dla mnie znakomitym źródłem świetnych piosenek. Poniżej te z "13 powodów", "SKAM".



Gorące rytmy <3 Za oknem deszczowo, więc przyda się trochę słońca.


"Woman Woman" wciąż jest w mojej głowie i cały czas nucę. ;)


Urzekła mnie prostota piosenki uczestniczki "Idola".


I to by było na tyle. :) Napiszcie mi, które utwory najbardziej się Wam podobają! Udanej majówki! 



czwartek, 13 kwietnia 2017

ROCKOWE, INTYMNE BRZMIENIE ZESPOŁU LEMON - RECENZJA PŁYTY "TU"

Fanką zespołu LemON jestem już bardzo długo i nigdy nie zgadzałam się ze stwierdzeniem, że ich muzyka jest komercyjna, typowo radiowa. Dojrzałą zmianę zauważyłam przy płycie "Scarlett"- bardzo mądre teksty, przemyślana kompozycja, mieszanie stylów. Już wtedy zespół szukał własnej ścieżki. Nowy album "Tu" to bardzo odważny krok i zupełnie inne brzmienie. Z pewnością spodoba się tym, którzy lubią ambitne projekty. 

Jest rockowo, jest mrocznie i bardzo intymnie. Pierwszy utwór, o takim samym tytule jak płyta, znakomicie wprowadza nas w ten klimat. Pierwsze dźwięki, a ja już mam ciary! Album głównie obraca się wokół tematyki miłości, ale miłości nie zawsze szczęśliwej, której często towarzyszy ból i trud. 

"I schylamy się,

Do kielichów, by

Wyłowić resztki miłości."

Przechodzimy do "Myśli", w której Herbut śpiewa o dzisiejszych czasach i ludzkiej mentalności. Głos wokalisty na tej płycie nabrał wyrazu. Widać, że zmiana jest dla Igora dobra i taki klimat mu odpowiada.
"Cokolwiek dziś robimy
Jesteśmy tym zmęczeni
Musimy trenować sztukę

posiadania nadziei"


"Sowa" wprowadza mnie do innego świata. Zespół chce dać każdemu słuchaczowi wrażenie, że ta płyta jest skierowana właśnie do niego. Włączasz utwór i nagle jesteś tylko ty i Igor Herbut. Masz wrażenie, że on śpiewa tylko i wyłącznie do i dla Ciebie. "Kalka" bardzo mnie wzrusza. I wreszcie moje ulubione "Tak Nie Nie". Szczególnie ostra końcówka utworu wbija mnie w fotel i wywołuje emocje

"Papier" - jedna z najmocniejszych pozycji i punkt kulminacyjny całej płyty! 

"To niewiarygodne,
jak jeden człowiek w stanie jest 

tworzyć mój świat piękniejszym."
Uwielbiam także "Akapit" za interesujący tekst, a także ciekawe brzmienie. Czego chcieć więcej? ;)

"Ostatni walc" to dość spokojna piosenka. "Pollock" nawiązuje do słynnego malarza o tym samym nazwisku. "Full Moon" krzyczy i jest kompletnym chaosem, ale jeśli lubicie hardkorowe brzmienie, to przypadnie Wam do gustu. Całość kończy "Po"- kołysze i uspokaja. 

Płyta "Tu" to arcydzieło. Cieszę się, że zespół zdecydował się na odważny krok. Zmiany przyszły w samą porę, bo poprzednia płyta przestała wywoływać u mnie dreszcze. W "Tu" znajdziecie wszystko, co powinien mieć genialny album. ;) Mądre teksty są dla mnie jak poezja, pod względem muzycznym także wszystko się zgadza, a przy tym jest bardzo intrygująco i charyzmatycznie. 

piątek, 7 kwietnia 2017

KULTURALNY KWIECIEŃ- "13 POWODÓW", "CELA 7", ORGANEK, "STOWARZYSZENIE UMARŁYCH POETÓW" I WIELE WIĘCEJ

Wiosna!! Zrobiło się cieplutko, słonecznie i od razu lepiej. ;) Kwiecień potrafi przynieść też deszczowe dni, które warto spędzić z książką czy filmem. Dodatkowo zbliżają się święta, a na nowości w telewizji nie ma przecież co liczyć. 
SERIAL
"13 powodów" to moje nowe uzależnienie. Główna bohaterka- Hannah popełniła samobójstwo, a jego powody nagrała na kasetach. Wysłała je do osób, o których wypowiada się w nagraniach, którzy przyczynili się do jej decyzji. Serial niesamowicie wciąga i bardzo emocjonuje. Momentami mam łzy w oczach. Podejmuje się bardzo ważnej, ale i trudnej tematyki. Jest to produkcja na bardzo wysokim poziomie. Młodzi aktorzy świetnie wcielili się w swoje role i znakomicie oddają emocje. 

FILMY
W tym miesiącu polecam stare produkcje. Ostatnio oglądałam "Stowarzyszenie Umarłych Poetów"- konserwatywne liceum, w którym prace rozpoczyna "chwytający dzień" nauczyciel; swoje idee i wartości stara się przekazać uczniom. Namawia ich do reaktywacji tytułowego stowarzyszenia, do którego należał w młodości.
Podobne hasło czerpania radości z tego, co dzieje się tu i teraz przekazuje "Wolny dzień Ferrisa Buellera". Bohater robi sobie wagary i wraz z przyjaciółmi przeżywa obfitujący w przygody dzień. 

MUZYKA
Wiosennie króluje u mnie Organek!

Nowość od Lanberry na pewno podbije listy przebojów.



Kibicujemy Polsce na Eurowizji, ale piosenka reprezentanta Australii skradła moje serce!

Patrycja Markowska w ciekawych duetach na nowej płycie "Krótka płyta o miłości", która już niebawem:




KSIĄŻKA
"Cela 7" to emocjonujący thriller młodzieżowy, po który z powodzeniem mogą sięgnąć też starsi. Znany celebryta zostaje zamordowany. Do zbrodni przyznaje się pewna 16-latka. O jej losie zadecydują widzowie reality show. Co rządzi światem i czy sprawiedliwość jest możliwa?

LIFESTYLE
W kwietniu spacerujcie! Mamy bardzo mało ruchu w dzisiejszych czasach. Wiosną pogoda potrafi nas rozpieszczać i w słoneczne dni warto porzucić samochód. Wyciągnijcie przyjaciół, bliskich na spacer. W dobrym towarzystwie kilometry niestraszne. :)
Polecam także szybki, prosty przepis na genialne ciasto Milky Way:

Wesołych Świąt życzę!

CYTAT MIESIĄCA
Nie bądź jednym z tych, którzy obawiając się niepowodzenia, niczego nie próbują. - Thomas Metron