piątek, 11 sierpnia 2017

"LION. DROGA DO DOMU"- EMOCJONUJĄCY WYCISKACZ ŁEZ

Gdy tylko zobaczyłam zwiastun "Lion. Droga do domu", domyśliłam się, że ten film doprowadzi mnie do płaczu. Powstał na podstawie książki, a właściwie autobiografii Saroo Brierley'a. Jest to zatem prawdziwa historia. 
5-letni Saroo wybrał się z bratem w nocy do pracy. Zmęczenie sprawiło jednak, że został na stacji kolejowej. Obudził się, a jego brata jeszcze nie było. Zniecierpliwiony, przestraszony zaczął go szukać. Schował się w pociągu i zasnął. Otworzył oczy dopiero w Kalkucie i zupełnie nie wiedział, co robić. Walczył o przetrwanie. Cudem trafił do rodziny adopcyjnej w Australii. Jego życie zupełnie się odmieniło, tym bardziej, że zastępczy rodzice dali mu wiele ciepła i miłości. 
Przenosimy się o 25 lat do przodu i bohater jest już mądrym, dorosłym mężczyzną z życiowymi sukcesami. Wspomnienia i chęć poznania prawdziwej rodziny nie dają mu spokoju. Postanawia za wszelką cenę znaleźć swój dom. Pomagają mu w tym mapy Google. ;P Cóż byśmy zrobili w dzisiejszych czasach bez internetu? 

Dla mnie ten film nie ma wad. Nie wiem jak to jest w przypadku książki, ale myślę, że jeśli jest w połowie tak dobra jak ekranizacja to warto ją przeczytać. Jeśli czytaliście, to piszcie swoje opinie w komentarzach!
Wszystko jest znakomicie dograne- piękne kadry, muzyka. Płynne prowadzenie kamery i stworzenie niesamowitego klimatu sprawia, że gubimy się razem z bohaterem. Nie sposób nie pochwalić znakomitej gry aktorów. Dev Patel przepięknie przekazał wszystkie emocje. Właśnie emocjonalność tej produkcji wbija widza w fotel. Wzruszenie i potok łez gwarantowane! Film zwraca także uwagę na istotne tematy- częstych zagubień dzieci w Indiach, trudnej adopcji. Uczy nas, jak ważny jest dom i rodzina. 

Koniecznie musicie poświęcić swój czas na jego obejrzenie. Nie pożałujecie, zostanie w waszych głowach na długo. Ambitne, mądre i piękne kino. Oby więcej takich filmów. 

Serce zawsze zaprowadzi do domu! <3

czwartek, 10 sierpnia 2017

WIELKI POWRÓT AVICII'EGO, MUZYCZNE NOWOŚCI OD P!NK, EDA, CHARLI XCX I INNYCH

Rok temu Avicii ogłosił koniec kariery. Bez muzyki nie mógł jednak żyć i powrócił. Dziś w sieci pojawiła się jego nowa EP-ka. Stylistycznie artysta się nie zmienił  i utrzymał znakomity poziom. Tym razem współpracował m.in. z Ritą Orą. Uwielbiam wszystkie piosenki, nie może zabraknąć ich na imprezach na pożegnanie wakacji.



Dzisiaj także nową piosenką zaskoczyła nas P!nk


"Instructions" mnie nie kupiło, ale to piosenka idealna do tańczenia.


Pozytywna energia- to lubię! Ed <3









"Boys" -nareszcie kobiety mają teledysk, który cieszy ich oczy ;)


Zmieniamy klimaty:



"Z miasta"- idealne na wyciszenie! :)

wtorek, 8 sierpnia 2017

CZY "ZŁY ROMEO" PODBIŁ MOJE SERCE?- RECENZJA KSIĄŻKI LEISY REIVEN

Któż nie zna historii Romea i Julii? Połączyła ona bohaterów książki "Zły Romeo"- Cassie i Ethana. Zagrali główne role w sztuce teatralnej. Już na przesłuchaniach czuć było między nimi chemię. Miłosne sceny, które odgrywali zbliżyły ich jeszcze bardziej. W pewnym momencie aktorstwo zeszło na drugi plan. Bohaterowie bronią się jednak przed uczuciem. Ethan nie jest grzecznym chłopcem i Cassie doskonale o tym wie. 

W książce przeplatają się dwie historie- ta z czasów szkoły teatralnej, przedstawienia "Romeo i Julia" oraz ponowne spotkanie bohaterów po latach. Poznajemy je stopniowo, co jest bardzo intrygujące, ponieważ nie wiemy, co takiego złego zrobił bohater, że Cassie nie potrafi mu przebaczyć. 

"Nie da się odnaleźć miłości tam gdzie jej nie ma,ani ukryć jej tam gdzie naprawdę istnieje."

Sam pomysł był bardzo dobry i początkowo naprawdę zachwycałam się tą pozycją. Cudna okładka. Bohaterowie są ciekawie przemyślani, autorka pisze z humorem. Potencjał nie został wykorzystany. W pewnym momencie historia staje się dość infantylna, a bohaterowie i dialogi strasznie płytkie. Jest dość dużo scen erotycznych, dlatego jest to z pewnością lektura dla nieco starszych nastolatek, ale są napisane całkiem ze smakiem. 
Nie kupiłam uczucia, które połączyło bohaterów. Nie czułam ani krzty romantyzmu.Wszystko było takie sztuczne. Bardzo rozczarowało mnie zakończenie. Da się przeczytać ją w jeden przyjemny wieczór, ponieważ ma kilka zalet i znajdzie swoje zwolenniczki. Jeśli szukacie czegoś bardzo niezobowiązującego, lekkiego, do poleżenia na leżaku- to jest to książka właśnie dla Was! Nie oczekujcie jednak za wiele. Wtedy na pewno się nie rozczarujecie. 

"Czasami otaczamy się murem nie tylko po to, by nie dopuszczać do siebie innych, ale i po to, by się przekonać, komu zależy na nas na tyle, by zechciał go zburzyć."

W najbliższym czasie premiera drugiej części- "Zła Julia".
 

wtorek, 1 sierpnia 2017

TACO HEMINGWAY Z NOWĄ EP-KĄ, FENOMEN QUEBONAFIDE, KALI X PAWBEATS

Taco Hemingway wypuścił nową EP-kę "Szprycer". Poprzednie albumy były wielkim sukcesem i Taco wyrobił sobie swój własny styl. "Szprycer" jest krokiem do przodu i artysta eksperymentuje. Niestety, spotkał się z dość dużą krytyką. Dla mnie album może i nie jest wielkim hitem, ale słucham go z przyjemnością i "taki" Taco też mi się podoba. Zgadzam się jednak, że przedobrzono z autotune i momentami jest to denerwujące. Przesłuchajcie sami i napiszcie, co sądzicie o nowym stylu rapera. Całą EP-kę znajdziecie na YouTube.




Quebonafide to mam wrażenie obecnie jeden z najczęściej wpisywanych wyrazów na YT w Polsce. Raper o tym pseudonimie stał się fenomenem i bije rekordy! Nie jestem wielką fanką rapu, ale czasem mam ochotę posłuchać czegoś z tego gatunku. Kilka piosenek tego artysty naprawdę urzekło mnie swoją oryginalnością, całkiem mądrymi tekstami. Quebonafide ma na siebie pomysł i konsekwentnie go realizuje. Aby nagrać album "Egzotyka" raper wiele podróżował. Każdy kraj stał się inspiracją do powstania jednego utworu.




Przede wszystkim chodzi o PRZEKAZ! 

Kali x Pawbeats i ich teledysk do "Pacyfki" wzruszają...




niedziela, 30 lipca 2017

"UCIECZKA W MILCZENIE"- NAJLEPSZA ROLA KRISTEN STEWART?

Jeśli myśleliście, że najlepsza rola Kristen Stewart to Bella w "Zmierzchu" to najwidoczniej nie oglądaliście jeszcze "Ucieczki w milczenie". Przekonajcie się, że kreacja pogrążonej w depresji nastolatki Melindy bije Bellę o głowę.

Fabuła filmu jest bardzo prosta i nie znajdziecie wielu zwrotów akcji. Melindę poznajemy jako nieśmiałą i samotną nastolatkę. Jeszcze rok temu jej życie wyglądało zupełnie inaczej- przebojowa, popularna. Wszystko zmieniło się za sprawą jednej z imprez. Melinda zadzwoniła na niej na policję, co przysporzyło dużo kłopotów jej rówieśnikom i została przez nich zlinczowana. Nikt nawet nie zastanowił się dlaczego to zrobiła, wszyscy uznali ją za donosicielkę. Jej przyjaciółki się od niej odwróciły. Melinda zaś popadła w milczenie i zamknęła się w sobie. Jaką tajemnicę ukrywa?

Film powstał na podstawie książki. Jest jednym z tych bardzo spokojnych, wyciszających, gdzie kamera powoli płynie. Przy tym wszystkim nie jest jednak nudny! Bardzo ciekawym zabiegiem są wspomnienia głównej bohaterki, dzięki którym stopniowo poznajemy jej przeszłość, a także największą tajemnicę. Jedyną wadą jest przewidywalność. Gdzieś już w połowie zaczynamy się domyślać, co tak właściwie się stało. Kristen Stewart genialnie wczuła się w rolę. Zupełnie się tego po niej nie spodziewałam. Film jest z 2003 roku, więc aktorka była wtedy bardzo młoda i nieznana, a zagrała bardzo dojrzale i świadomie. To ambitne i mądre kino. Porusza ważne tematy. My sami jak i ludzie wokół nas często zamykamy się w sobie i odcinamy od świata, a to nie jest dobra postawa i do niczego nie prowadzi- o czym przekonuje nas Melinda. 

"Ucieczka w milczenie" nie jest lekkim filmem, ale z pewnością skłoni Was do refleksji, wzruszy. Polecam! :)

niedziela, 16 lipca 2017

"CZEREŚNIE ZAWSZE MUSZĄ BYĆ DWIE" MAGDY WITKIEWICZ IDEALNĄ KSIĄŻKĄ NA LATO!

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" bardzo mile mnie zaskoczyły, mimo iż już na wstępie oczekiwałam od nich dużo. To moja pierwsza książka od Magdy Witkiewicz i już wiem, że z pewnością nie ostatnia. Z autorką spotkałam się na Warszawskich Targach Książki. Jest przemiłą, otwartą i uśmiechniętą osobą. Przepadłam w świecie, który stworzyła.

Muszę przyznać, że "Czereśnie..." zahipnotyzowały mnie swoją okładką. Czyż nie jest piękna? Należą do gatunku literatury kobiecej, ale z pewnością nie jest to typowy romans.

"Czasem tak w życiu bywa. Że coś lub ktoś, kto wydawał nam się fascynujący, nagle jest rozczarowaniem"

Główną bohaterką jest Zosia- młoda pani architekt. Z początku poznajemy historie jej młodości, relacji ze starszą panią Stefanią, która staje się jej najbliższą przyjaciółką, pierwszych zauroczeń. Rozczarowana miłością Zofia na życiowym zakręcie otrzymuje spadek i przeprowadza się do willi w Rudzie Pabianickiej. Już pierwszego dnia poznaje jej mieszkańców, w tym czarującego Szymona, z którym z czasem łączy ją coraz więcej. Ściany willi skrywają tajemnice jej dawnych właścicieli, które Zosia stopniowo odkrywa. Czy w Rudzie odnajdzie szczęście i długo wyczekiwany spokój? I czy odnajdzie swoją drugą czereśnie? Opowieść o miłości, a przede wszystkim podejmowanych decyzjach i przeszłości, która ma na nas znaczący wpływ.

W książce znajdziemy tak naprawdę dwie historie. Oprócz tej Zosi autorka stopniowo wprowadza nam opowieść o dawnych właścicielach willi. Bardzo mnie to zaintrygowało. Odkrywanie tajemnic krok po kroku było naprawdę ciekawe. A historia dawnych mieszkańców nie raz wprawi Was w dreszcze.

Bohaterów nie sposób nie lubić. Styl Magdy Witkiewicz bardzo przypadł mi do gustu. Lekkość sprawia, że czyta się błyskawicznie. Z tego powodu jest to idealna pozycja na lato. Dialogi są naturalne, nieprzerysowane. Przede wszystkim to książka inna niż wszystkie, ponieważ pisana z prostym, aczkolwiek oryginalnym pomysłem. Połączenie przeszłości z teraźniejszością było genialnym rozwiązaniem. Książkowy świat otacza magia! Czytelnik pragnie przenieść się w te malownicze miejsca. Historia ma także bardzo mądre przesłanie, które łączy wszystko w całość. 

"Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha-rozkwita."

Serdecznie polecam! "Czereśnie..." umilą letni, upalny dzień. :)

piątek, 7 lipca 2017

STWÓRZ LEGENDĘ!- RECENZJA "PROMYCZKA" KIM HOLDEN

Z Kim Holden miałam przyjemność spotkać się przez krótką chwilę na Warszawskich Targach Książki. Zdobyty na "Promyczku" autograf  bez wątpienia uprzyjemniał czytanie. Książka nie jest wcale romansidłem, jak można by stwierdzić po przeczytaniu opisu fabuły. To smutna historia, która daje jednak nadzieję. 

Główna bohaterka Kate wiele w życiu przeszła. Zawsze był przy niej niezastąpiony przyjaciel Gus, który marzy o muzycznej karierze. Dziewczyna wyjeżdża na studia, gdzie poznaje tajemniczego Kellera. Kate także ma tajemnicę, którą autorka do pewnego momentu skrywa nawet przed samym czytelnikiem i która złamie mu serce, przysporzy wiele łez. Czy odważą się na miłość mimo świadomości nadchodzącego cierpienia?

"Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach."

"Promyczek" jest dość długą lekturą, którą czyta się jednak w bardzo szybkim tempie za sprawą świetnego stylu pisania Kim Holden. W roli narratora występuje zarówno Kate jak i Keller, co wiele wnosi do fabuły. Bohaterów nie sposób nie pokochać, także tych drugoplanowych. Kate jest osobą, którą każdy podziwia, którą każdy chciałby być. Jest mądra, zabawna, zaraża pozytywną energią wszystkich wokół i nie traci pogody ducha, o czym świadczy przezwisko "Promyczek".  Momentami wydaje się być tak idealna że aż nierealna.

To bardzo mądra opowieść o miłości, poświęceniu, marzeniach, ale także cierpieniu, śmierci. Wzrusza, doprowadza do łez i rozrywa serce, ale potrafi także rozbawić i rozbudzić nadzieje. Kim Holden przedstawia prawdziwe życie, bez cukierkowej ściemy. Abyśmy zżyli się z bohaterką, utożsamili z nią pierwsza część książki to po prostu opis codziennych dni nastolatki na studiach. Z tego powodu pierwsze rozdziały mogą zniechęcać i wydawać się być nużące- jedyna wada tej lektury. Warto jednak dotrwać do samego końca, bo jest pełen emocji i potrzeba do niego paczki chusteczek. 

"Jesteście dzielni…
A teraz idźcie… stwórzcie legendę!
To rozkaz.
Zróbcie to.
Proszę..."

Musicie przeczytać "Promyczka", ponieważ zmienia życie i sprawia, że zaczynamy doceniać chwilę. Autorka zostawia nas z hasłem "Stwórz legendę", co wcale nie jest łatwe w wykonaniu. Nie zapomnicie tej lektury! Rozdarła moje serce i momentami byłam zła na autorkę za takie zakończenie. Poza smutkiem zostawiła jednak na szczęście nadzieje, a postawa głównej bohaterki stała się dla mnie inspiracją. Już nie mogę doczekać się kolejnej części- "Gusa".

"Przeżywajcie każdy dzień, jakby był Waszym ostatnim. (...)Bądźcie spontaniczni. Życie ma zbyt wiele reguł, schematów i wymagań. Zmieńcie plany, by zrobić miejsce na zabawę."