czwartek, 4 stycznia 2018

JAY ASHER "ŚWIATŁO"- SCHEMATYCZNA OPOWIEŚĆ, KTÓRA URZEKA KLIMATEM

Jay Asher jest autorem "13 powodów", które odniosły gigantyczną popularność w formie serialu. Także jestem jego wielką fanką i nie mogę doczekać się 2 sezonu. Postanowiłam umilić sobie ten czas i sięgnąć po najnowszą książkę autora.
To bardzo lekka powieść, przyjemna, idealna na zimowy wieczór, zimowe ferie.
Główna bohaterka- Sierra wraz z rodzicami prowadzi plantacje choinek. Z tego powodu każde święta Bożego Narodzenia spędza z daleka od domu. Jak zwykle na miesiąc przenosi się do Kalifornii. Tym razem jednak wszystko się zmienia za sprawą Caleba- mrocznego chłopaka o złotym sercu. Ma on jednak za sobą trudną przeszłość, która staje się obiektem plotek całego miasta. To znacznie utrudnia bohaterom początki znajomości. Mimo wszystko nie da się uciec przed przeznaczeniem.


Mimo swojej lekkości, opowieść porusza. Autor w romantyczną, sielską historię wplata poważną tematykę: wybaczenia, błędów przeszłości i ich konsekwencji. Takie połączenie lubię najbardziej. Czytając, nie wysilamy się i relaksujemy, a jednocześnie zostaje przekazana nam wartość i mądrość. Dodatkowo odczuwamy wszystkie emocje, od łez po chwile śmiechu.
Bohaterowie są przemyślani, ale według mnie odrobinę zbyt krystaliczni jak na nastolatków. Brakowało mi także większej ilości opisów emocji Sierry. Dominują dialogi. Ten brak emocjonalności, zapoznania czytelnika z myślami bohaterów ujmuje tej pozycji i jest to jej największa wada. Natomiast wielką zaletą jest klimat, bo przecież kochamy Święta. Do bólu przewidywalna, ale ma niewątpliwy urok i powoduje uśmiech. Prosty język sprawia, że powinni sięgnąć po nią głównie gimnazjaliści. Tej grupie wiekowej z pewnością przypadnie do gustu. 


Mało oryginalna, schematyczna, ale z klimatem i urokiem opowieść o miłości, wyborach, błędach i szansach.

środa, 27 grudnia 2017

O MIŁOŚCI BOGA I PRZEBACZENIU- RECENZJA FILMU "CHATA"

"Chata" (reżyser- Stuart Hazeldine) porusza trudną tematykę Boga i obecności zła na świecie. Z tego powodu nie jest łatwym w odbiorze filmem i może powodować sprzeczne emocje. Przede wszystkim ma dawać widzowi nadzieję.

Mack nie miał łatwego dzieciństwa. Mimo to, założył szczęśliwą rodzinę i jest wspaniałym ojcem. Wraz z dziećmi wyjeżdża na biwak. Podczas gdy ratuje życie syna, ktoś porywa jego najmłodszą córkę. Policja odnajduje zakrwawioną sukienkę dziewczynki w pobliskiej chacie. Mack pogrąża się w żałobie i odsuwa od wszystkich. Pewnego dnia dostaje tajemniczy list bez adresu, bez znaczka. Nadawca, który podpisuje się jako Ojciec (tak jego żona nazywa Boga) każe mu przyjść do chaty, w której została zamordowana córka. Mack wyrusza w samotną podróż. Spotyka tajemniczego mężczyznę, który wprowadza go do magicznego świata. Okazuje się, że został przysłany tutaj przez samego Boga, który pragnie pokazać mu piękno świata i pomóc na nowo odnaleźć sens życia. 
Warto wspomnieć, że film powstał na podstawie książki. Może niektórych zszokować, szczególnie niewierzących lub tych, którzy oskarżają Boga o zgodę na cierpienie. Pierwsze, co uderza to już sam obraz Ojca w roli kobiety. Jezus przedstawiony został w dość tradycyjny sposób. Zdziwiła mnie natomiast Azjatka Sarayu, która była uosobieniem Ducha Świętego. Każde z nich rozmawia z bohaterem o śmierci córki i chce pokazać mu inne spojrzenie na świat. Mack zaczyna wierzyć. Wszystko to prowadzi do przebaczenia.

Film jest pięknym obrazkiem. Mimo iż przedstawia tragedię utraty dziecka i z początku krajobrazy są depresyjne to znakomicie kontrastują z nimi sceny raju, ogrodów obok siedziby Boga. Przedstawia piękno świata. Należy pochwalić świetną grę aktorską, bo z całą pewnością były to trudne do zagrania role. Szczególnie chwalę Sama Worthingtona. Znakomicie przedstawił emocje bohatera i zachodzące w nim zmiany. Dialogi są głębokie i refleksyjne i mają pozostać w głowie widza na dłużej. Przekonują nas, że tak naprawdę Bóg zawsze jest obok i warto w to wierzyć.
Dzieło ma wady i z całą pewnością można było wykorzystać potencjał książki jeszcze bardziej. Niektórzy uznają ten film za zbyt banalny, zbyt słodki. To jak jest odbierany jest sprawą indywidualną, bo zależy od stopnia wiary i wrażliwości człowieka. Do mnie niewątpliwie trafił i przypomniał kilka istotnych kwestii w życiu.

niedziela, 17 grudnia 2017

"DROGIE ŻYCIE" MEGHAN QUINN- KSIĄŻKA, KTÓRA ZMIENI TWOJE MYŚLENIE!

Przeczytałam bardzo, ale to bardzo dużo książek. Z tego powodu trudno mnie zaskoczyć i sprawić, aby lektura trafiła na listę tych ulubionych, odmieniających moje życie. "Drogie życie" jest dla mnie czymś niespotykanym, wyróżniającym się wśród innych pozycji. Zmieniło moje myślenie i dotarło do zakamarków duszy, o których nie miałam pojęcia.

Hollyn, Jace, Daisy i Carter- czwórka bohaterów o odmiennych charakterach, każdy ze swoją przeszłością, bagażem doświadczeń i problemami. Hollyn straciła ukochanego i nie potrafi pójść naprzód. Jace przeżywa oddanie córki do adopcji. Do Daisy dociera, że została wychowana pod kloszem, nie miała przyjaciół i praktycznie nie żyła. Carter chce zacząć działać na własną rękę i uwolnić od wujka u którego pracuje, ale jego dziewczyna kradnie mu wszystkie pieniądze. Spotykają się na zajęciach programu Drogie Życie. Ma on sprawić, że inaczej spojrzą na rzeczywistość i przejmą kontrolę nad swoim życiem. Faktycznie, wszystko zaczyna się zmieniać. Tworzą się nowe przyjaźnie, rozwija miłość. Nic nie jest jednak łatwe i wymaga czasu, tym bardziej, że strach i nasze demony gonią nas na każdym kroku...

Meghan Quinn ma niewątpliwie talent. Jej styl pisania, język są bardzo naturalne. Nigdy nie czytałam książki, która przedstawiałaby życie w tak realny sposób. Dialogi są wyjęte z codziennych sytuacji, a bohaterowie tak bardzo przypominają po prostu zwyczajnych ludzi, przy czym są dopracowani w każdym calu. Połączenie czwórki narratorów nie jest łatwe, a autorce udało się stworzyć z tego spójną całość.


Cały wachlarz emocji! Te pozytywne, a także te negatywne towarzyszyły mi na każdej stronie. Uśmiech, łzy, złość... Książka sprawia, że inaczej patrzymy na swoje uczucia, na to, co nas otacza i spotyka. Utożsamiałam się z bohaterami i myślę, że każdy czytelnik to zrobi. I to jest chyba największa zaleta tej pozycji. Jej piękno tkwi w tym, że opowiada naszą historię, nie wymyśloną bajeczkę, a historię zwykłych ludzi.
Niektórym do gustu może nie przypaść wolne tempo akcji. Co prawda miałam momenty, w których mi to przeszkadzało, ale zabieg ten miał dodać naturalności (przecież w realnym życiu także wszystko jest długotrwałym procesem i rzadko kiedy zakochujemy się od pierwszego wejrzenia). Opowieść urzeka i z pewnością trafi szczególnie do tych najwrażliwszych. 
Pokochałam bohaterów i ich perypetie. Nie jest to słodka, miłosna historia. Jej pozytywny wydźwięk ma dać nam nadzieję i wiarę. Piękne przesłanie, aby na każdym kroku dowodzić wartości własnego istnienia, pozostanie w mojej pamięci na zawsze.
Polecam!

niedziela, 26 listopada 2017

3 KLIMATYCZNE PIOSENKI OD DUETU LINIA NOCNA

Linia Nocna to duet, który tworzy magiczne piosenki. Jestem pewna, że ich klimat przeniesie Was w inne miejsce. Podobają mi się także dopracowane w każdym calu teledyski. Zespół niedawno pojawił się na rynku, dlatego możemy cieszyć się tylko trzema utworami. Czekam na więcej, bo niewątpliwie warto.




poniedziałek, 20 listopada 2017

"LILKA I SPÓŁKA", "LILKA I WIELKA AFERA" MAGDALENY WITKIEWICZ- ULUBIONA SERIA DZIECI, KTÓRĄ POKOCHAJĄ TAKŻE DOROŚLI

"Mikołajek" czy "Koszmarny Karolek" to nieśmiertelni już bohaterowie. Magdalena Witkiewicz stworzyła Lilkę, która pokazuje, że dziewczynki również mają szalone pomysły. Seria przypomina mi nieco "Dzieci z Bullerbyn", co pozwoli starszym czytelnikom na sentymentalną podróż do lat dzieciństwa.



"Lilka i spółka":

Główną bohaterką i narratorką jest Lilka
i jak każda 8-latka ma głowę pełną pomysłów. Wraz z rodzeństwem- Mateuszem (5 lat) i Wiktorią (12 lat)- planują niesamowite wakacje. Niestety wszystko się komplikuje, bo letni czas mają spędzić u znienawidzonej ciotki  Jadźki, która odstrasza ich swoim wyglądem i jest w oczach dzieci po prostu stara. Deszcz, brak słodyczy... Nic nie zapowiada, że wakacje będą udane. Nudna atmosfera znika, gdy dzieci zaczynają przypuszczać, że ciotka może być przestępczynią... Jakie przygody ich spotkają?


"Lilka i wielka afera":

Powracamy do o rok starszych bohaterów. Znów są wakacje i tym razem nic nie wskazuje na to, że plany dzieciaków legną wgruzach. Wyjeżdżają do ukochanej ciotki Franki. Okazuje się jednak, że ciotka się zakochała i obiekt jej westchnień także będzie spędzał z nią wakacje. Mężczyzna nie przypadnie Lilce do gustu i wyda jej się być bardzo podejrzany... Poznajemy także wielu nowych bohaterów m.in. mieszkającą obok dziewczynkę Zosię. Co z tego wszystkiego wyniknie? Co tym razem wymyśli Lilka?

Książki nie mają wad! Są idealną propozycją na dobranoc dla dzieci. Jestem pewna, że dorosłym także się spodobają
i to chyba jest w nich  najlepsze. Łączą pokolenia. Bohaterów nie sposób nie lubić. Świat, który stworzyła Witkiewicz jest uroczy i pełen dziecięcej wyobraźni. Dominuje humor. W pewnych momentach nie mogłam przestać się śmiać np. gdy dzieci chciały znaleźć zegar biologiczny ciotki Franki. Przy tym wszystkim przygody są naprawdę ciekawe i wciągające. Przekazują dzieciom wartość i uczą, bawiąc. Całość znakomicie dopełniają ilustracje.


Dla mnie najlepszą rekomendacją jest uśmiech i zasłuchanie mojego siostrzeńca, któremu czytałam tę bajkową serię.

Polecam kupno "Lilki.." dzieciom i wspólne jej czytanie! Z pewnością przyjemnie i wartościowo spędzicie czas całą rodziną przy jej lekturze.

Za egzemplarze do recenzji dziękuję wydawnictwu Od Deski Do Deski. :)

piątek, 3 listopada 2017

NAJNOWSZA PŁYTA KORTEZA "MÓJ DOM"- RECENZJA

Odkryłam Korteza zanim stał się popularny, co do tej pory napawa mnie dumą. Od tamtej pory minęło sporo czasu. Dokładnie pamiętam jak oczarowała mnie pierwsza piosenka, którą usłyszałam- "Zostań". Posłuchałam artysty i zostałam z jego twórczością na dłużej. Udało mi się nawet doświadczyć magii, jaką roztacza wokół siebie na koncertach i zdobyć autograf na debiutanckiej płycie. Ponad 2 lata- tyle czekałam na następny album. Wiązałam z nim bardzo duże nadzieje. Czy się rozczarowałam?

Zaczynając od samej okładki, warto wiedzieć, że nawiązuje ona do frontu płyty "Blues" zespołu Breakout. Otwieramy pudełko, wkładamy płytę do odtwarzacza i rzeczywistość na kilkadziesiąt minut przestaje istnieć. Zostajemy sam na sam z Kortezem, który pragnie nam się zwierzyć, podzielić się z nami swoją historią. I to jest piękne.
"Pierwsza" wprowadza nas w ten nastrój. Jestem wprost oczarowana pierwszymi dźwiękami tej płyty. Są niesamowicie dojrzałe i miałam z początku wrażenie, że włączyłam utwór z muzyki klasycznej na wysokim poziomie. Piosenka prezentuje nam temat płyty: bolesne rozstanie. ONA jest adresatką wszystkich utworów. "Dobrze, że Cię mam" pokazuje jednak te dobre chwile w związku, które artysta wspomina, wyliczając dotyk, usta czy oddech w nocy. Świetnie sprawdziła się tutaj beztroska, "ogniskowa" gra na gitarze. 

"Jedyne czego chce to mieć widok na twój dzień"

"We dwoje" to lekki, ale nostalgiczny utwór.  Uwielbiam "Film przed snem", jest punktem kulminacyjnym i momentem w związku, w którym zaczynamy wyczuwać koniec. "Dobry moment" to moja ulubiona piosenka. Wzruszają mnie słowa jak i sam teledysk."Nic tu po mnie" wprowadza smutek, ale głos Korteza brzmi wprost cudownie."Dziwny sen" utrzymuje poziom. Słowa "Trudnego wieku" dogłębnie mnie poruszają: "To nie koniec. Na co czekasz? Choć się boję to przecież nie uciekam". "Wyjdź ze mną na deszcz" znakomicie kończy płytę iskierką nadziei i optymizmu. Świetnym zabiegiem w piosence jest naśladowanie dźwięku kropli deszczu. 



Długi czas pracy nad płytą zaowocował tym, że jest kompletna, dogłębnie przemyślana i dopracowana. Jest wyznaniem, spowiedzią. Klimat "Mojego domu" jest intymniejszy niż "Bumerangu". W dzisiejszych czasach potrzebujemy wyciszenia i wrażliwości, które daje nam Kortez i myślę, że to przyczynia się do jego popularności. Tę płytę każdy odczuje i zinterpretuje inaczej. Jest sztuką samą w sobie. Delikatne rozczarowanie jednak jest, ale wiąże się ono tylko z brakiem zaskoczenia. Kortez musi pokazać się też z innej strony. Piosenki utrzymane cały czas w tej samej stylistyce powoli się nudzą. Następna taka płyta już nie przejdzie i jestem ciekawa, w jakim kierunku Kortez podąży. Uważam go za jedno z największych muzycznych objawień na polskim rynku ostatnich lat i dlatego dużo od niego wymagam. 

Podsumowując: rozgościłam się w domu Korteza i ze wzruszeniem wysłuchałam jego historii. Muzycznie płyta mnie nie rozczarowała i utrzymała poziom poprzedniczki, chociaż skrycie liczyłam na efekt zaskoczenia. Zrozumiem osoby, dla których album będzie miał nużące momenty i właśnie takich opinii w przypadku "Mojego domu" niestety można się obawiać. 

Mam nadzieję, że dacie się zaczarować i Kortez dotrze do Waszej duszy! <3 Jestem ciekawa Waszych opinii o nowej płycie...